Przejdź do treści

Cannabis Poland S.A.

Strona główna » Blog » Szwajcarski test sprzedaży konopi w aptekach: mniej dymu, bez skoku używania

Szwajcarski test sprzedaży konopi w aptekach: mniej dymu, bez skoku używania

Szwajcarski test sprzedaży konopi w aptekach: mniej dymu, bez skoku używania

Pilotaż w szwajcarskich aptekach pokazuje, że legalny dostęp do konopi nie musi oznaczać częstszego używania. Najbardziej widoczna zmiana dotyczy sposobu przyjmowania – od palenia w stronę form bezdymnych.

Pilotaż, który ma ambicję być „twardą” nauką

Szwajcaria od kilku lat buduje politykę wobec konopi na danych, a nie na deklaracjach. Jednym z najciekawszych projektów jest SCRIPT – badanie prowadzone w Bernie, Biel/Bienne i Lucernie, w którym sprzedaż suszu i innych produktów odbywa się w aptekach w ramach ściśle kontrolowanego pilotażu.

To nie jest klasyczny „rynek” z reklamą i rywalizacją marek. Model zaprojektowano tak, by sprawdzić, co dzieje się z zachowaniami osób już używających konopi, gdy dostają legalny, nadzorowany kanał zakupu oraz wsparcie redukcji ryzyka.

Randomizacja i ograniczenia zamiast wolnej amerykanki

SCRIPT przypomina konstrukcją badanie kliniczne: 1 177 uczestników przydzielono losowo do dwóch grup. Jedna mogła kupować produkty w aptekach od razu, druga – dopiero po sześciu miesiącach, pełniąc rolę grupy kontrolnej.

Reguły są restrykcyjne: sprzedaż bez zysku w dziewięciu aptekach, limit mocy THC do 20%, limity zakupów (maksymalnie równowartość 2 g THC na transakcję i 10 g miesięcznie), neutralne opakowania i zakaz promocji. Do tego dochodzi element „miękki”, ale kluczowy: apteki nie tylko wydają produkt, lecz także doradzają w zakresie bezpieczniejszych praktyk, w tym ograniczania palenia i używania tytoniu.

Częstotliwość używania bez wyraźnego efektu apteki

Najbardziej politycznie wrażliwe pytanie brzmi: czy legalny dostęp sprawia, że ludzie zaczynają używać częściej? Po pierwszych sześciu miesiącach badacze nie widzą takiego sygnału – zmiany częstotliwości w obu grupach były niewielkie, a różnice między nimi określono jako pomijalne.

To ważny wniosek, ale z zastrzeżeniem: uczestnikami byli dorośli, już regularnie używający konopi (średnio 34 lata, 78% mężczyzn; na starcie 52% deklarowało używanie codzienne, a niemal 48% co tydzień). Pilotaż nie odpowiada więc na pytanie, czy podobny model zwiększyłby liczbę nowych użytkowników w populacji ogólnej.

Największa zmiana: od palenia do form bezdymnych

Tam, gdzie apteczny kanał robi różnicę, jest sposób przyjmowania. W grupie z natychmiastowym dostępem do aptek odsetek osób deklarujących wyłącznie palenie spadł w pół roku z 78% do 58%.

Równolegle wzrosło zainteresowanie formami bezdymnymi – waporyzacją i produktami doustnymi – oraz tzw. „dual use”, czyli łączeniem palenia z metodami bezdymnymi. W grupie kontrolnej podobna zmiana była znacznie słabsza, co sugeruje, że to właśnie regulowany dostęp wraz z poradnictwem mógł uruchomić przesunięcie w stronę potencjalnie mniej ryzykownych praktyk.

Kwiaty dominują, ale rynek nielegalny nie znika

Dywersyfikacja nie oznacza rewolucji produktowej. Po sześciu miesiącach 87% osób z dostępem do aptek sięgało po kwiaty; 61% próbowało e-liquidów z THC, 55% żywic, a 24% nalewek. W strukturze sprzedaży kwiaty odpowiadały za ok. 65% wolumenu, e-liquidy za 21%, żywice za 11%, a nalewki za 3%.

Jednocześnie legalny kanał nie wyparł całkowicie źródeł nieformalnych. Uczestnicy z grupy „aptecznej” nadal pozyskiwali ok. 40% produktów do palenia poza pilotażem, podczas gdy 51% pochodziło z programu. To szczególnie interesujące, bo ceny ustawiono blisko poziomów z rynku nielegalnego, dodając symulowaną „daninę” na finansowanie poradnictwa w aptekach.

Apteka jako punkt sprzedaży i punkt wiedzy

Akceptacja modelu okazała się wysoka. Po pół roku 87% uczestników oceniało zakup w aptece jako przyjemne doświadczenie, 71% było zadowolonych z porad, a 79% uznało, że anonimowość i poufność są wystarczające.

W wywiadach jakościowych powtarzały się argumenty: stała jakość, znajomość składu, bezpieczne otoczenie zakupu i możliwość ograniczenia kontaktu z rynkiem nielegalnym. Co ciekawe, pozytywne wnioski płynęły też od personelu aptek – pracownicy opisywali uczestników jako cierpliwych i dobrze zorientowanych, a część przyznawała, że projekt zmienił ich własne wyobrażenia o osobach używających konopi.

THC na czarnym rynku: wiedza bywa iluzją

Jednym z najmocniejszych fragmentów raportu jest porównanie deklarowanej i rzeczywistej mocy produktów z rynku nielegalnego. W 69 analizowanych próbkach tylko w jednym przypadku szacunek uczestnika pokrył się z laboratoryjnym pomiarem stężenia THC.

To nie tylko ciekawostka, ale argument o znaczeniu regulacji: kontrola jakości i rzetelna informacja o mocy mogą być równie istotne jak sama legalność. Jeśli użytkownik nie wie, co przyjmuje, trudniej mówić o odpowiedzialnym dawkowaniu i ograniczaniu ryzyka.

Wnioski ostrożne, bo to dopiero półmetek

Dane opublikowane na początku września 2026 r. są wstępne i nie przeszły jeszcze recenzji naukowej. Badanie ma trwać do 2029 r., więc obecny obraz to raczej fotografia z pierwszego etapu niż ostateczny werdykt.

Mimo to SCRIPT już teraz dostarcza konkretu do debaty: w grupie regularnych dorosłych użytkowników legalny, apteczny dostęp do konopi nie wiązał się z zauważalnym wzrostem częstotliwości używania, a jednocześnie sprzyjał odchodzeniu od palenia. Dla polityk publicznych to sygnał, że dobrze zaprojektowana regulacja może przesuwać zachowania w stronę mniejszej szkodliwości – choć nie rozwiązuje automatycznie problemu rynku nielegalnego ani nie odpowiada na pytania o inicjację wśród osób dotąd nieużywających.

Oryginalny tekst: En Suisse, la vente de cannabis en pharmacie modifie les usages sans augmenter la fréquence de consommation