Nowe dane z Wielkiej Brytanii pokazują, że rynek konopi medycznych dojrzewa: susz wciąż dominuje, ale najszybciej rosną waporyzatory i produkty doustne. To zmiana, która ma konsekwencje dla klinik, aptek i regulacji.
Rynek, który przestaje być „wschodzący”
Brytyjski system konopi medycznych działa formalnie od listopada 2018 r., ale dopiero ostatnie lata przyniosły skalę, którą można nazwać rynkiem masowym. Najnowsze zestawienia NHS Business Services Authority (NHSBSA), analizowane przez Cannamonitor i opisywane przez branżowe media, sugerują, że pacjenci zaczynają wybierać inaczej niż dotąd.
W 2025 r. przepisano w Wielkiej Brytanii ponad 15 ton suszu. To nadal podstawowy format terapii, jednak po raz pierwszy od startu programu jego udział w całości recept lekko spadł. Jednocześnie dynamika całego rynku jest uderzająca: w pierwszych siedmiu miesiącach 2025 r. wydano blisko 633 tys. produktów na receptę, co odpowiada 97% wolumenu z całego 2024 r.
Susz rośnie, ale szybciej rosną alternatywy
W liczbach bezwzględnych susz nadal pnie się w górę: średnie miesięczne wolumeny wzrosły z 158 kg w 2022 r. do 1370 kg w lipcu 2025 r., czyli około ośmiokrotnie w trzy lata. Tyle że rynek przestał być jednowymiarowy, a tempo wzrostu przesuwa się w stronę nowych kategorii.
Najbardziej spektakularnie przyspieszyły produkty do inhalacji w formie wkładów i urządzeń do waporyzacji: wzrost o 182% względem średnich miesięcznych z 2024 r. Produkty jadalne i doustne (w tym „gummies”, na rynku brytyjskim często opisywane bardziej neutralnie jako pastylki) urosły o 131%. Oleje i nalewki też rosną, choć spokojniej – o 27%.
Dywersyfikacja recept i wygoda pacjenta
Jeszcze kilka lat temu pacjent miał w praktyce wybór między suszem a olejem. Dziś katalog recept obejmuje znacznie więcej formatów: od suszu o różnych profilach THC i CBD, przez kartridże do waporyzacji i jednorazowe urządzenia, po pastylki doustne i nalewki o zbilansowanych proporcjach kannabinoidów.
Ta zmiana nie jest wyłącznie kwestią „nowości” na półce. W praktyce chodzi o cechy, które w medycynie mają znaczenie: dyskrecję, powtarzalność dawki, wygodę stosowania i przewidywalność efektu. Susz bywa skuteczny, ale jest trudniejszy do standaryzacji w codziennym użyciu, a dla części pacjentów mniej akceptowalny społecznie.
Innowacja jako motor wzrostu, nie tylko liczba pacjentów
Komentatorzy rynku zwracają uwagę, że Wielka Brytania coraz mniej przypomina „projekt pilotażowy”, a coraz bardziej system w fazie ekspansji, napędzany rozwojem infrastruktury klinicznej i łańcucha dostaw. W takim otoczeniu wzrost nie musi wynikać wyłącznie z napływu nowych pacjentów, ale także z tego, że dotychczasowi pacjenci przechodzą na inne formy terapii.
To ważne rozróżnienie: jeśli innowacja produktowa staje się główną dźwignią, rynek zaczyna zachowywać się jak dojrzały segment farmaceutyczny. Pojawiają się nisze, specjalizacje, a także presja na jakość, stabilność partii i lepsze dopasowanie produktu do wskazań.
THC kontra CBD: różne profile w zależności od formy
Dane pokazują też wyraźne różnice w profilach kannabinoidów między kategoriami. Produkty inhalacyjne pozostają mocno „THC-centryczne”: 97% suszu i 88% produktów do waporyzacji to formuły o wysokiej zawartości THC.
Z kolei segment doustny wyraźnie przesuwa się w stronę równowagi THC i CBD. Ponad połowa płynów doustnych ma dziś zbilansowane proporcje, a wśród stałych produktów doustnych (np. pastylek) aż 77% recept dotyczy formulacji bardziej wyrównanych. To może sugerować, że pacjenci szukają łagodniejszego profilu działania, lepszej tolerancji lub po prostu większej kontroli nad terapią.
Moc suszu rośnie, ale rynek się rozwarstwia
Ciekawy trend dotyczy samego suszu: średnia zawartość THC wzrosła z 20,3% w 2022 r. do 23,8% w pierwszej połowie 2025 r. Na pierwszy rzut oka wygląda to jak klasyczna „spirala mocy”, znana z rynków rekreacyjnych. Jednak obraz jest bardziej złożony.
Brytyjski rynek suszu zaczyna rozjeżdżać się na dwa końce: z jednej strony rośnie udział produktów bardzo mocnych (powyżej 28% THC) – z 13% do 18%. Z drugiej, odbija segment poniżej 20% THC (z 5% do 8%), częściowo dzięki tańszym wariantom typu „smalls” i „popcorns”. Środek – 20–24% THC – traci udziały, co wygląda jak typowa polaryzacja: premium kontra budżet.
Co ta zmiana oznacza dla systemu i regulacji
Szybki wzrost waporyzacji i produktów doustnych może być dla regulatorów zarówno szansą, jak i wyzwaniem. Szansą, bo łatwiej budować standardy dawkowania i monitorować bezpieczeństwo, gdy pacjent korzysta z bardziej przewidywalnych form. Wyzwaniem, bo rośnie liczba kategorii, a wraz z nią potrzeba jasnych zasad jakości, etykietowania, stabilności i kontroli łańcucha dostaw.
W tle pojawia się też szersza dyskusja o „cichej” normalizacji dostępu do konopi poprzez kanał apteczny – modelu, który część obserwatorów porównuje do niemieckiej ścieżki liberalizacji. Jeśli Wielka Brytania będzie dalej rosnąć w takim tempie, presja na uporządkowanie standardów klinicznych i szkolenie personelu medycznego stanie się równie ważna jak sama dostępność produktów.
Rok 2026: jeszcze więcej nisz i specjalizacji
Prognozy na 2026 r. wskazują dalsze poszerzanie oferty o produkty wyspecjalizowane: maści, ekstrakty czy nawet czopki. To kierunek typowy dla rynków, które przestają opierać się na jednym dominującym formacie i zaczynają odpowiadać na konkretne potrzeby terapeutyczne.
Jednocześnie warto zachować ostrożność w interpretacji „wyścigu formatów”. Szybki wzrost procentowy nowych kategorii nie musi oznaczać, że susz traci znaczenie kliniczne – raczej, że pacjenci i lekarze dostali wreszcie realny wybór. A to, w medycynie, bywa najważniejszym wskaźnikiem dojrzewania systemu.
Oryginalny tekst: Cannabis médical au Royaume-Uni : vapes et gummies croissent plus vite que les fleurs
